Wizja, formacja i duszpasterstwo

0
357

Dziś obserwujemy potrzebę dobrych liderów: czy to w biznesie, czy w polityce, czy również w kościele. Potrzebujemy ludzi z wizją bo wizja ma fundamentalne znaczenie dla jakiekolwiek organizacji, dla kościoła, duszpasterstwa także. Jeżeli nie ma wizji, nie ma wzrostu, nie wiemy dokąd idziemy. Dobra wizja, w normalnych warunkach, ona inspiruje, absorbuje naszą wyobraźnię, nasze pragnienia. Bez wizji organizacja staje się martwa, ze złą wizją organizacja zmierza w przepaść. Wizja wymaga lekkości, jakieś fantazji, polotu, dostrzegania czegoś, co nie jest oczywiste, co wykracza poza dzisiaj. Ludzie bez wizji koncentrują się na szczegółach, drobiazgach, i tracą motywację do działania oraz blokują na widzenie rzeczy zasadniczych. Ten brak wizji często uniemożliwia widzenie spraw istotnych. Przywiązywanie uwagi do spraw drugorzędnych przy jednoczesnym niedostrzeganiu rzeczy istotnych jest zmorą wielu środowisk i wspólnot – również kościelnych.

Wielu z nas w duszpasterstwie myśli kategoriami akcyjności. Zrobić coś widocznego, trochę fajerwerków, trochę dymu, ale pytanie: czy jest w nas pomysł na rzeczy bardziej zasadnicze, fundamentalne, na formację młodych, na pracę od podstaw. Pomysł na to, co my w ogóle mamy zrobić, czy to, co robimy jest słuszne? Jaka powinna być strategia działania dla naszej młodzieży? Co znaczy dzisiaj być duszpasterzem młodzieży? To są fundamentalne pytania, które dotyczą tożsamości duszpasterza młodzieży. Może nas dopaść taka tendencja, by zrobić coś: byle co, aby tylko zrobić. Czemu to służy?

Podejmowanie działań, gorączkowa i ciężka praca, nie są równoznaczne z posiadaniem i realizacją jakieś wizji. Chaotyczne ruchy czy polityka przetrwania to nie jest żadna wizja. Nie zostaliśmy powołani, żeby robić jakieś tam duszpasterstwo, ale to, co odpowiada na największe potrzeby naszych czasów. Musimy zobaczyć: co jest pierwsze, co jest najważniejsze, a co jest drugorzędne. Widzieć ten cały statek a nie tylko jego fragment.

Ludzie z wizją odznaczają się dynamizmem. Przekonują swoim zaangażowaniem i pomysłami. Ludzie bez wizji prowadzą dużo spokojniejsze życie, widzą siebie bardziej jako strażnicy pewnej tradycji niż pionierzy potrzebnych, sensownych rozwiązań, odpowiadających znakom czasu. Ten brak wizji może być jednak bardzo dotkliwy dla wspólnoty, demotywujący czy nawet konfliktujący ludzi.

Zmiany są możliwe wówczas, gdy dobrze rozumiemy istotę rzeczy, istotę misji kościoła. Jeżeli to rozumiemy, to wówczas możemy zmieniać wszystko to, co jest drugorzędne, co jest jedynie środkiem do celu, mimo jakiś przywiązań, które się pojawiły w ciągu wielu lat. Ci mają problem ze zmianami, którzy są przywiązani do drugorzędnych spraw, ale nie widzą istoty rzeczy.

Potrzeba odwagi. Oczywiście ona nie wystarczy, potrzebna jest także roztropność. Wydaje się, że dzisiaj dużym problemem jest lęk. To jest duży problem nas, osób odpowiedzialnych za pewną wizję i decyzje w duszpasterstwie. Nie chodzi o to, by lider wszystko wiedział i nie miał żadnych problemów z rozeznawaniem, ale lider powinien być punktem oparcia dla wielu, jakimś punktem orientacji dla wspólnoty.

Jako podsumowanie, chciałbym przytoczyć fragment z Konstytucji św. Ignacego, który tak pisał o cechach Generała Zakonu (nr 728): „Bardzo też jest mu potrzebna wielkoduszność i męstwo, by mógł dźwigać słabości wielu i odważał się na rzeczy wielkie w służbie Bożej, nieustępliwie przy nich trwając, jeśli będzie trzeba, nie tracąc ducha wobec przeciwności, chociażby one pochodziły od ludzi wielkich i możnych, i nie dając się odwieść żadnymi ich prośbami czy groźbami od tego, czego wymaga rozum i służba Boża, wreszcie żeby we wszystkich przypadkach panował nad wszystkim, co się może zdarzyć. Niech nie pozwala, by go powodzenie wbijało w dumę, a przeciwności załamywały na duchu”.

Jesteśmy zaproszeni do tego, by stawać się ludźmi wizji, odwagi i byśmy uzdalniali innych do odpowiedzialności w kościele.