Duchowość chrześcijańska

0
1388

Duchowość chrześcijańska
zrodziła się na pustyni, była wysiłkiem pierwszych mnichów, znalazła przyjazny grunt na odludziu poszukujących tylko Boga. Ojcowie Pustyni, a wśród nich najbardziej Ewagriusz z Pontu, znają dobrze pewien stan duszy, który w swoich zapiskach przekazali potomnym jako acedia, czyli ponure odrętwienie serca, rutyna, brak życia i motywacji.
Czym jest acedia?
Termin acedia w Septuagincie oznaczał najczęściej znużenie, apatię, wyczerpanie, przygnębienie, smutek, czy też brak zainteresowania czymkolwiek. Mnicha, którego dopadł stan acedii, można było spotkać często siedzącego bezczynnie ze wzrokiem wędrującym donikąd. Wyłączony z życia wspólnoty, w sercu karmił się przez długie dni jedynie goryczą, jałowym uniesieniem i krytyką drugich. Ten stan w sposób szczególny atakował mnichów w południu, gdyż z jednej strony było najbardziej gorąco, a to osłabiało i skłaniało raczej do snu, niż do pracy, a jednocześnie wzmagał się głód i związany z nim niepokój, bo jedyny posiłek mnisi spożywali o 9:00, czyli o 15:00 naszego czasu. Najprościej pisze o acedii Ewagriusz z Pontu: „acedia jest umiłowaniem sposobu życia demonów, nienawidzi pracowitości, walczy przeciw wyciszeniu duszy, jest namiętnością udaremniającą śpiew psalmów, ociężałością w modlitwie, sennością zbyt wcześnie przychodzącą, brzemieniem szaleństwa, nienawiścią celi, przeciwniczka trudów, przeciwieństwem wytrwałości, nieznajomością Pism, wspólniczką smutku. (De vitiis, 4).
Jak rozpoznać objawy acedii?
Pierwszym i najbardziej widocznym znakiem jest opanowania przez acedię jest wewnętrzny niepokój. Acedia przejawia się szczególnie dotkliwie, gdy nosimy w sobie pragnienie uznania, ambicji bycia lepszym, uzyskania potwierdzenia siebie. Ponadto przejawem acedii w naszym życiu może być: potrzeba ciągłych zmian, przesadna troska o własne zdrowie, oskarżanie ludzi o swoje złe samopoczucie, niepowodzenia, nieopanowana potrzeba ludzkiego towarzystwa, ogromna trudność w spełnianiu codziennych obowiązków. Są to przejawy, które wymienia Ks. Misiarczyk w artykule „Acedia według Ewagriusza z Pontu. W przypadku ludzi żyjących w świecie acedia wyraża się stałą chęcią zmiany: jeżeli jestem w domu, chcę gdzieś pójść, ale gdy jestem u kogoś, to z kolei chcę wrócić do domu. Myślę, że znamy to uczucie dobrze, kiedy cały świat chcielibyśmy zgasić w jednej chwili i byłoby nam zupełnie obojętne, gdyby nie istniało nic prócz nas. Czujmy się samotnie i jakby nie w tym życiu, wszystko nas drażni i nic nie przynosi radości. Człowiek na pasach idzie nie w tę stronę, zupa jest zbyt chłodna, herbata za słodka, praca nadmierna i źle płatna a w dodatku szef ciągle patrzy mi na ręce i szykuje mnie do zwolnienia, muzyka gra za głośno, ludzie mnie nie rozumieją. Acedia duszy.
Co możemy zrobić robić?
Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest stanięcie w prawdzie. My boimy się prawdy o sobie. Wolimy siebie wybielać i lukrować. No ze mną jeszcze nie jest tak źle – powtarzamy sobie uspakajając swoje sumienie. Problem tkwi mocno we mnie, a nie w domniemanych skrzywieniach cudzego charakteru. Serce zaczyna produkować wydumaną podejrzliwość i ciągłe niezadowolenie. Trzeba to przeciąć i zobaczyć toksynę, która nas zainfekowała. Mnisi ostrzegali często, że acedia jest jak suchy wiatr, który zaskakuje człowieka w najgorętszej porze dnia – demon południa.
W kolejnym wpisach prześledzimy osiem głównych złych myśli do których sprowadza się każda grzeszna myśl. Pierwsza jest myśl o obżarstwie, a po niej – o nieczystości. Trzecia jest chciwość, czwarta smutek, piąta gniew, szósta acedia (o niej pisaliśmy wyżej), siódma próżna chwała, ósma pycha. Zobaczymy, że to, czy owe myśli dręczą nas i naszą duszę, czy też nie, to nie zależy od nas. Ale czy trwają, czy nie, czy się potęgują, czy też nie, to zależy do nas.

ks. Krzysztof

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj